Zgodnie z pewną przepowiednią pewnej pani, pojawia się tu pewien opis poniższej przygody.
Jak wiemy, pływaliśmy na łódce typu mors. Niewywracalnej. Przynajmniej teoretycznie.
Początek wyprawy jak zwykle w Skorupkach, raz na Dziko, potem Giżycko (twierdza Boyen),
Sztynort, znowu Giżycko, nocleg na końcu tego dużego jeziora i do domu z małymi przygodami.