strona główna

Zdolna bestyjka

za tygodnikforum.onet.pl - ANTHONY PALOU, Le Figaro
Jak dalece tragedia przypomina życie? - Françoise miała 17 lat i cztery godziny na odpowiedź. Był rok 1952, panna Sagan zdawała maturę. Zapewne przeczuwała już, że tą odpowiedzią będzie całe jej życie. Tyle że "tragedię" można by zastąpić "komedią". To zależy wyłącznie od punktu widzenia. Ta nastolatka z buzią myszki, nieco inna od swych rówieśniczek, urodzona 21 czerwca 1935 roku, w tym samym dniu co Sartre, wiosną 1954 r. zmieniła oblicze literatury francuskiej. Sukces powieści "Witaj, smutku" i wywołany przez nią skandal - to wydarzenia jedyne w swoim rodzaju. Françoise Sagan (w Polsce zwano ją pieszczotliwie Saganką - przyp. FORUM) stała się zjawiskiem, któremu poświęcono niezliczone komentarze.
Ilekroć próbowano rozprawić się z "problemem Saganki", ten "uroczy mały potwór", jak nazwał ją wujaszek Mauriac (laureat literackiej Nagrody Nobla w 1952 roku - przyp. FORUM), potrafił gdzieś zniknąć, bo Saganka nigdy długo nie zagrzała miejsca, w którym rozbrzmiewała jej piosenka. Ta dyletantka pielęgnowała swą legendę wykwintnego leniuszka, piszącego od niechcenia, tak jak nakłada się lakier na paznokcie. Co dwa lata dwieście stroniczek: niby nic, a znów triumf. Za taką łatwością musiało się coś kryć. Trzeba więc było odkrywać jej wady, słabostki, winy, upadki, skazy. Kto szuka - znajduje.

Druga po Sartrze

Nigdy nie wybaczono jej talentu, idącego w parze z powodzeniem. Za dużo tego dobrego. Za dużo młodości, forsy, dezynwoltury, sławy. Wolano widzieć w Sagance taką sobie miłą panienkę, a tymczasem - o zgrozo! - była pisarką z prawdziwego zdarzenia, więc krytycy próbowali ją wykończyć.
Saganka nie była jedynie osóbką wybitnie utalentowaną: zauważono, że ma też ciało, które na wszelkie sposoby usiłuje wyzwolić. Wyzwolone ciało - o, to już całkiem coś innego! Jak określić tę dziewczynę, która jakoby nie wierzyła w nic poza pewną formą wolności.
Łagodny nihilizm był jej siłą. Po cóż miałaby wierzyć w cokolwiek bądź? Nie przejmuje się wiarą, a więc myśli, i to dociekliwie. Nie zapomina też o przyjaciołach. Ma poglądy na temat uczuć, które dochodzą do głosu w jej poglądach. Mówi i pisze pięknie o miłości, zobojętnieniu, mężczyznach, kobietach, alkoholu, o czasie, który przemija i o tym nieprzemijającym. Jest w niej coś z Prousta, którego czyta wciąż od nowa. Chłonie w lot wszystko, szybciej niż ktokolwiek inny.
Była jedną z dwu gwiazd literatury francuskiej XX wieku - druga to Sartre. A gwiazda nie powinna niczego ukrywać, bo jest naszą własnością. Przypisywano jej tysiące twarzy, pomawiano o niezliczone skandale. Przez całe życie musiała się bronić. Zdaniem krytyków jej książki były wciąż takie same, tyle że coraz gorsze. Liczyło się debiutanckie arcydziełko "Witaj, smutku" oraz głośna sztuka "Zamek w Szwecji". Potem, z natury rzeczy, nie mogło już być lepiej. Sagankę, cudowne dziecko, takie jak Rimbaud - usiłowano przyszpilić, niczym motyla w gablotce. Wszystko, co pisała później - postrzegano jako amatorszczyznę, czeki bez pokrycia, dyskontujące błyskotliwy debiut.

Miłe złego początki

Ale Saganka robiła swoje. Jej książki nie wymagały liftingu, bo się nie starzały.W latach 1954-66 pisarka zarobiła około 500 milionów franków. To podejrzane! W podtekstach jej książek podglądacze dopatrzą się rozwiązłych obyczajów autorki. Czego jeszcze? W 1965 r. miała na koncie 30 lat życia, wypadek samochodowy, zarobki godne gwiazdy filmowej, kurację odwykową, jaguara XK 140, dwa małżeństwa, tyleż rozwodów, syna, cztery sztuki teatralne, piosenki, scenariusz filmowy, kochanków, uroczych rodziców, grono przyjaciół i, jak się zwierzała: "Równowagę wewnętrzną, jak na razie niezniszczalną...".
Nie groziło jej nic - a jednak... Będzie mieć kłopoty finansowe, bo lekceważy pieniądze. Człowiek zawsze ma kłopoty z tym, co lekceważy. W jej przypadku będą to problemy z fiskusem, z polityką, lęk, zagrożenie, perspektywa śmierci. Ta niefrasobliwa dziewczyna pogodziła się z myślą, że trzeba będzie odejść na zawsze: "Powoli zżyłam się ze śmiercią, jak z czymś zwyczajnym...".
Saganka bez reszty należy do literatury. Jej książki to szampan, który nie wietrzeje. Saganowskie bąbelki są nieśmiertelne.
Françoise Sagan, właśc. Françoise Quoirez, ur. w 1935 roku. W wieku 18 lat zdobyła rozgłos książką "Witaj, smutku", o nastolatce niszczącej drugie małżeństwo swego ojca. Później zasłynęła jako autorka poczytnych powieści obyczajowych ("Cudowne obłoki", "Czy pani lubi Brahmsa") oraz sztuki teatralnej "Zamek w Szwecji". W latach 70. współpracowała z pismem "Cosmopolitan". W marcu 2002 r. została skazana na rok więzienia w zawieszeniu za niezapłacone podatki.
Le Figaro